Kwas z tradycją – Verhaeghe Duchesse De Bourgogne [Recenzja]

0
283
Duchesse De Bourgogne
fot. Christer Edvartsen

Lambik i flamandzki red ale to jedne z nielicznych stylów, o których można powiedzieć, że przetrwały piwną rewolucję bez większych zmian. O ile tripel czy dubel dziś raczej nikogo nie zachwycą, o tyle czerwone ale ma jeszcze wiele do pokazania.

Flanders Red Ale

Jeśli nie miałeś wcześniej kontaktu z kwaśnymi piwami,  burgundzka księżniczka może okazać się wyzwaniem. Przedziwne piwo, nie dające się porównać z niczym, prócz, oczywiście piw belgijskich typu lambic i flanders red ale. Ten ostatni to styl typowo belgijski, którego korzenie sięgają XIX stulecia. Oczywiście, z korzeni tych Belgowie są niesamowicie dumni, uważając, że w piwie, które przetrwało wiosnę ludów i dwie wojny światowe nie powinno być zmieniane. Podczas, gdy amerykanie eksperymentują z kwaśnym ale dodając do niego wszystko,co tylko dodać się da, Flamandowie  nadal robią swoje czerwone ale według sprawdzonej receptury.  Trzeba przyznać, że browarowi Verhaeghe  udaje się to całkiem nieźle, a Duchesse De Bourgogne  to naprawdę solidne piwo.

Duchesse De Bourgogne
fot. Christer Edvartsen

Duchesse De Bourgogne

Piwo jest kupażem kilku trunków z różnych roczników, stąd stosunkowo bogaty profil smakowy. W nosie kawa, cytryna, grejpfrut, kiszona kapusta (!), karmel, mokry pies. W tym miejscu warto nadmienić, że nuta kiszonej kapusty to nie nuta octu, raczej czegoś, czego nie potrafię opisać inaczej, choć kiszonki mają swój bardzo specyficzny zapach. W smaku dominuje kwasowość, piwo jest lekko cierpkie, słodkawe w końcówce. Nadal dużo nut kiszonych i cytrusowych, ale nie są to cytrusy jakie znamy z piw typu American IPA.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ